Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 107 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Witajcie!

sobota, 12 marca 2011 19:24

 

 

 

Witajcie!

 

Oto już 8. numer magazynu całkiem kulturalnego AD OPERAM! (po polsku DO DZIEŁA!) Autorami wszystkich materiałów są młodzi artyści - uczniowie I LO w Raciborzu im. Jana Kasprowicza. Tym razem nasze ARTYSTYCZNE SFERY przeniosły się do BLOGOSFERY głównie po to, aby ułatwić nawigację po zawartości magazynu. A jest co poczytać, obejrzeć i posłuchać. Pióra nie schły, obiektywy ostrzyły, kostki dręczyły struny, a co z tego wyszło… zobaczcie sami!

 

Niektóre teksty dostępne także w językach: angielskim, niemieckim i francuskim!

 

Czytajcie i komentujcie!

 

Miłej lektury życzy redaktor naczelna Ania Otlik

 

 

Administrator strony zastrzega, że opublikuje jedynie komentarze  merytoryczne, cenzuralne i podpisane imiennie. Kontakt z redakcją mailowy: adoperam8@gmail.com

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Spis treści

sobota, 12 marca 2011 20:35

 

W numerze 8. :

 

 

Wiosna i młodość

 

Wiosna w obiektywie: Kasi Chojeckiej,Oli Zaczyk, Ani Otlik, Oli Lasoty, Estery Ploch

 

Przemek Duda Nasza młoda stara pieśń

Przemek Adamem Asnykiem naszego pokolenia?

 

Photoshop Zuzi Perek

Piękna ona, piękny on…

 

 

Ona i on

 

Debata: Co to znaczy chodzić ze sobą?

To i inne, jeszcze trudniejsze, pytania zadała uczniom „Kasprowicza” Ania Otlik.

 

Sonda: Chodzimy ze sobą…

Mówią praktycy, a nie teoretycy.

 

 

Krótka proza

 

Małgorzata Płonka Akwamarynowe niebo

Tamten dzień był jednym z pierwszych słonecznych dni roku. Niebo miało wtedy w sobie coś boskiego, coś, co sprawiało, że od patrzenia zapierało dech w piersiach....

 

Małgorzata Płonka Ogłoszenie/Annonce

Szukam schronienia. Mam osiemnaście lat, wszystkie zęby proste, długie włosy – blond”.

Nie mieszczę się już pod biurkiem, łez też już nie mieszczę. ....

tłumaczenie na jęz. francuski: Dominika Niesporek

 

Małgorzata Płonka Samopoczucie

Jest sama w swoim pokoju. Drzwi zamknięte są na klucz. Noc. Druga trzydzieści dwa – pokazują wskazówki fioletowego budzika. Siada na drewnianym taborecie, nasłuchuje…

 

Małgorzata Płonka Skowronek/ Lerche

Strach ma wielkie, brązowe oczy i szeroko rozwarte usta. Na jego bladej jak świeży śnieg twarzy powstają pąsowe wypieki, kiedy się z nią kocha...

tłumaczenie na jęz. niemiecki: Vanessa Konieczny

 

 

Jakub Gajski Śmierć psa Mateusza

Przyznam szczerze, że śmierć twojego psa mnie bawi. Dla mnie jest jak urozmaicenie szablonowego dnia, jak zaimprowizowany spektakl, sadystyczny żart przypadku.

 

Jakub Gajski Zisue Regfield

Moja matka zmarła na raka trzy lata temu. Ojciec nie szukał nowej żony. Stracił chęć. Do wszystkiego. Jedynym ogniwem trzymającym go we względnym zdrowiu psychicznym byłem ja.

 

Maria Magdalena Paciorkowa zmiana warty

Rano. Pierwsze, co robię, to modlę się o cierpliwość. Wstaję, ubieram się – wszystko szybko i po cichu. Tak, żeby przypadkiem jej nie obudzić…

 

 

 

Dłuższa proza

 

Joanna Paduch Biuro rzeczy znalezionych/Lost-and-found Department

Rok 1994. Z okna małego domku wyglądała ciemna czupryna. Gdy na podwórze zajechało czarne volvo chłopiec, szybko zeskoczył z parapetu i pobiegł do drzwi, a gdy tylko zobaczył ojca, rzucił mu się w ramiona…

tłumaczenie na jęz. angielski: Ania Chadrian

 

 

Wiersze do czytania

Hania Bratkowska Kilka prostych słów/ Nic nie mów

 

 

Wiersze do słuchania

Hania Bratkowska Kilka prostych słów

wyk. Hania Bratkowska

 

Hania Bratkowska Jesteś tylko powietrzem

wyk. Magda Hołyk

 

 

Galeria ołówka Magdy Bednarskiej

 

 

Nauczyciel też artysta

 

Andrzej Widota o Jacku Molędzie

Jacek Molęda nie cierpi za miliony, bo nie ma na to czasu…

Jacek Molęda sukienka/ nie z Twojej bajki/ róże Pożegnanie z Muzą

Jacek Molęda o Andrzeju Widocie

Andrzej Widota, jak na doktora nauk humanistycznych przystało, jest przede wszystkim artystą…

Andrzej Widota union of those driving slow/ walking backwards/ riders on the bikes/ you can hide behind the trees

 

 

Gatunki publicystyczne

 

reportaż: Iwona Przywara Chłopaki nie tańczą

Taniec jest ponoć żywiołem dziewczyn. Popularne programy telewizyjne, jak np. „You can dance” zrobiły wiele, by obalić ten fałszywy stereotyp.

wywiad: Z aktorką Magdaleną Grąziowską rozmawia Oliwia Burek

Na jakiej sztuce byłaś ostatnio w teatrze? Aaaa! Zabiłaś mnie tym pytaniem.. No dobrze, przyznam się, nie chodzę ostatnio często do teatru…

felietony: Aleksander Bolik Matrix?

Kraj pomiędzy Odrą a Bugiem to Matrix.

Aleksander Bolik Zewrzyjmy szyki

Z zażenowaniem wyobrażam sobie czasy, w których wiedza o naszej wspólnocie miałaby zakres i poziom telewizyjnego show „Kocham Cię, Polsko”. 

Przemek Zając Biblioteka z moich marzeń

 Zapraszam do „serca” szkoły – biblioteki moich marzeń.

 

Galeria ołówka Magdy Mandrysz

 

Teatr jednego aktora Mateusz Gola

 

Indeks autorów i kontakt



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

WIOSNA I MŁODOŚĆ Wiosna w obiektywie

sobota, 12 marca 2011 20:37

 

Wiosna. Ta leniwie do nas przychodząca, której towarzyszą jeszcze poranne przymrozki i ta dojrzała, pełna barw i budzącego się życia. Wyczekujemy jej ze zniecierpliwieniem. Bo wiosną ożywa nie tylko natura, ożywamy także my sami... A więc wychodźcie ze swoich zimowych jam i szukajcie wiosny! Zobaczcie sami, jakie cuda kryją się tuż obok nas! A wystarczy bystre oko i obiektyw!

 

W OBIEKTYWIE KASI CHOJECKIEJ


 

 

 

 

 

 

W OBIEKTYWIE OLI ZACZYK

 

 

W OBIEKTYWIE ANI OTLIK

 

 

 

 

 

W OBIEKTYWIE ALEKSANDRY LASOTY

 

 

 

 

W OBIEKTYWIE ESTERY PLOCH

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

WIOSNA I MŁODOŚĆ

poniedziałek, 14 marca 2011 13:25

 

Nasza młoda stara pieśń

 

Przemek Duda

 

Jesteśmy samotni na drodze życia,

lecz mamy dość niewidzialnego bycia.

Chcemy być tutaj widzialni, niepowtarzalni,

we wspomnieniach pokoleń - kapitalni!

Kiedy słońce rzuca nowe świateł blaski,

zaczynamy naszą podróż… po oklaski!

 

Naszym celem szczęście jest,

wiec przejdziemy trudny życia test.

Znajdziemy to, co wzniesie dusze,

co skończy świata podłe katusze.

 

Wezbrała dziś rzeka naszych snów,

dość mamy waszych krępujących słów.

Nieważne, co powiecie, by zmiany zatrzymać,

nas już dawno przestały się imać:

wasze wiary, krzyki, kajdany.

Ja swym marzeniom będę oddany!

 

Naszym celem szczęście jest,

wiec przejdziemy trudny życia test.

Znajdziemy to, co wzniesie dusze,

co skończy świata podłe katusze.

  

rys. Ania Gąsior Alegoria wiosny życia

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

WIOSNA I MŁODOŚĆ Photoshop Zuzi Perek

poniedziałek, 14 marca 2011 22:35

 

Ona

 

 

 

 

 

 

On












Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ONA I ON Chodzimy ze sobą

poniedziałek, 14 marca 2011 22:44

 

Oni wszyscy mają doświadczenie 'chodzenia ze sobą'.

Oto co o tym napisali. Materiał zebrała Ania Otlik.

 

Dawid

Miłość to według mnie zdolność do wyrzeczeń dla drugiej osoby, potrzeba rozmowy z nią, kontaktu, który dawałby obojgu satysfakcję i budził uczucie. Miłość polega także na wzajemnym zaufaniu, którego brak jest największym problemem par… Nie wydaje mi się, że "chodzenie ze sobą" to odpowiednie określenie. Facet powinien powiedzieć swojej wybrance o planach, jakie wobec niej posiada czy o uczuciach, jakie do niej żywi, ale śmieszne wydaje mi się pytanie do kobiety, do której coś czuje: „czy chcesz ze mną chodzić?"

 

Magda

Zapewne większość uważa, że „chodzić z kimś” to przede wszystkim wspólnie spędzać czas, to randki, prezenty itd. Jednak trzeba uważać, gdy się mówi kocham. Często powiedziane zbyt prędko, okazuje się być pomyłką. Z ponad dwuletniego doświadczenia wiem, że związek to coś dużo więcej niż słowa . Dość czasu minęło, kiedy poczułam, że to właśnie miłość . Moim zdaniem związek głównie opiera się na zaufaniu. Potem pozostaje robić wszystko, by go nie stracić. Okazuje się to niełatwym zadaniem, gdyż związek nie zawsze daje szczęście, są też chwile smutku i rozpaczy. W momentach kryzysu nie można się poddawać i trzeba wzajemnie się wysłuchać, bo małe nieporozumienia mogą czasem wiele zniszczyć. Między mną i moim chłopakiem też zdarzają się kłótnie, zazdrości, brak zrozumienia, ale bezgranicznie sobie ufamy i to zawsze prowadzi nas do zgody. Bo oprócz miłości tak naprawdę łączy nas też przyjaźń.

 

Sabina

Mówię o uczuciu, które nie słabnie, które nie udaje.

O szczęściu i zrozumieniu, o radości i trosce.

O tym cudownym jego spojrzeniu, ślicznych oczach blasku, o promiennym uśmiechu.

O dobroci jego serca, cieple jego słów, o czułości niekończącej się.

O snach, które doczekały spełnienia, marzeniach najskrytszych, o prezentach najwspanialszych. To właśnie jest miłość.

Teraz już wiem, że mam wszystko, czego pragnę, wszystko, czego szukałam i wierzę, że nasza miłość pozostanie wieczną.

 

Ewa

Niestety, uczuciom przeszkadzają różne trudności. W naszym przypadku – odległość: ja w 2. klasie liceum, on na 1. roku studiów w Krakowie. Widzimy się co dwa tygodnie i w dłuższych przerwach od szkoły. Jest trudno, ale nie tragicznie. Tęsknota w moim przekonaniu nawet umacnia to uczucie. Poznaliśmy się... 3 lata temu na treningu sztuk walki. Przez prawie dwa pierwsze lata nawet nie rozmawialiśmy. Razem jesteśmy od roku. Dopiero gdy kilka dziewczyn wystawiło go do wiatru przed studniówką, spytał mnie, czy bym nie chciała pójść. I od tego czasu wszystko się zaczęło. O dziwo, ja, nieśmiała, nieinteresująca się zbytnio płcią przeciwną, która sądziłam, że nigdy nie znajdę sobie „faceta” (albo raczej, że żaden ze mną nie wytrzyma), jednak mam swoją drugą połówkę. Jest to mój pierwszy związek, więc nie mam porównania. Wiem tylko, że jest to wspaniałe uczucie i życzę, by każdy je znalazł.

 

(Skróty - od Redakcji)



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

KRÓTKA PROZA

poniedziałek, 14 marca 2011 23:07

 

Akwamarynowe niebo


Małgorzata Płonka


Tamten dzień był jednym z pierwszych słonecznych dni roku. Niebo miało wtedy w sobie coś boskiego, coś, co sprawiało, że od patrzenia zapierało dech w piersiach, a w serca wstępowała nadzieja. Siedzieliśmy w ogrodzie, przy domu mojej ciotki (tam gdzie zwykle siedzieliśmy, kiedy nie chciało nam się iść na zajęcia): ty, ja i Marta. Marta miała jeszcze ten długi warkocz, pamiętasz? Wtedy jeszcze żyła jej matka i to ona go jej zaplatała. Co? Jak to, nie pamiętasz jej matki? Taka niska, pulchna… ubierała się zawsze w jasne suknie z niemodnymi już w tamtym czasie falbanami i chodziła na spacery z małym pieskiem... Dżundżo, chyba. Nieprzyjemna baba, eh... Lubiła wrzeszczeć i prawić uwagi dzieciom z ulicy, że zamiast się francuskiego uczyć… Ale po co ja ci to właściwie mówię? To przecież nieważne… ważne jest tylko to, co się wydarzyło tamtego dnia. No to... siedzieliśmy we trójkę. W ogrodzie. Ty na wiklinowym fotelu, przy stoliku. Marta na huśtawce, tej na czereśni. Ja siedziałam na trawie, oparta o twoje nogi. Piliśmy różaną herbatę pod najpiękniejszym niebiem świata. Rozmawialiśmy. I wtedy znienacka zapytałeś Martę, czy wyrzekłaby się waszej przyjaźni, gdyby się okazało, że zabiłeś (tu pamiętam, jak się zawahałeś)... że zabiłeś jej psa ? Zaśmiałeś się potem jakoś tak dziwnie i nerwowo. Nie pamiętam, co Marta ci odpowiedziała, za to pamiętam twoją reakcję na jej odpowiedź : dopiłeś szybko herbatę, chrząknąłeś i zacząłeś się głupio tłumaczyć, że musisz już iść, że późnia godzina, że mama będzie się zastanawiała, czemu tak późno wracasz z zajęć i że znowu pomyśli, że w ogóle na nich nie byłeś. Jednak było jeszcze wcześnie… Pomimo naszych, to znaczy moich i Marty, nalegań, nie chciałeś zostać. Uciekłeś. Nigdy już nie wróciłeś. My jednak czekałyśmy. Czekałyśmy nawet wtedy, kiedy się już dowiedziałyśmy o rzekomym samobójstwie Adama. Kochałyśmy cię, Filip! Kochałyśmy i byłyśmy w tej miłości bardzo cierpliwe i wyrozumiałe. Marta całe dnie płakała, chodziła cały czas w jednej i tej samej, czarnej sukience. Mówiła, że nosi żałobę po dwóch osobach. Nie, idioto, nie chodziło tu o jej matkę ! Jej matka wtedy jeszcze żyła! Zastanawiasz się pewnie, po co ja ci to mówię? Widzisz, Marta jest w szpitalu i… nie, to nic poważnego, złamała nogę, bo spadła z drabiny, kiedy zrywała czereśnie… Zaraz, czekaj! Dokąd idziesz? Czekaj, Filip, gdzie idziesz?!

- Do Marty.

- Po co?

Filip zatrzymał się i popatrzył mi prosto w oczy.

- Saro, ja nie chciałem wtedy nikogo skrzywdzić, nie chciałem tego robić, to on mnie sprowokował. Widzisz, on wygadywał o tobie takie okropieństwa.

Jego głos nagle się załamał, a twarz pobladła. Nie żałował szczegółów. Szydził ze mnie, z mojej naiwności, że co to za przyjaźń, skoro mamy przed sobą tajemnice?! Co to za przyjaźń, jeśli ktoś taki jak Adam wie o mnie więcej niż Marta czy ja ?! Nie zauważył, jak podniósł głos.

- Ja wtedy nie wytrzymałem! Najpierw o tobie... te oszczerstwa, a drugie, no zrozum..., ten dureń mówił, że ty i ja... Saro, zrozum, nasza przyjaźń była dla mnie święta! Zabiłem drania. To znaczy nie chciałem, ale uderzyłem za mocno… Rękę, o tak, zacisnąłem w pięść i...

Drobny pot wystąpił na jego czoło. Spuściłam wzrok.

Ja niechcący, Saro, ja niechcący... – i rzucił się z płaczem do moich stóp.

Saro, on mi powiedział o tym, że on, że Krystian i ty… że wy, kiedy były urodziny twojej cioci, cioci Róży, że wy… razem, na trzeźwo… na tym strychu, między gramofonem a skórzanym fotelem… ! Saro, ja wiedziałem dokładnie w którym miejscu! Jak on mógł?!

- Filip, wstań, proszę cię. Wsta...waj ! – jąkałam się przerażona.

Wstał, zrobił kilka kroków i opadł ciężko na fotel.

- Filip, on kłamał, my tam nie byliśmy i nic takiego się nie wydarzyło. Ja wiem, że zabójstwo nie było twoim zamiarem.

Mówiłam powoli, starannie dobierając słowa.

- Filip, już nie musisz się niczym dręczyć, wiesz ?

- A Marta?- zapytał.

- Marta już dawno ci wybaczyła.

Znowu wstał.

- Saro, muszę iść, pójdę… pójdę do domu. Czy ty pójdziesz jutro ze mną do Marty?- zapytał z nadzieją.

- Pójdę.

- I wszystko będzie jak dawniej?

- ??

Starałam się o szczerze wyglądający uśmiech. Ale Filip zdążył już odwrócić wzrok.

 


 

rys. Klaudia Gawliczek

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

KRÓTKA PROZA

wtorek, 15 marca 2011 22:21

 

Ogłoszenie


Małgorzata Płonka

 

Szukam schronienia. Mam osiemnaście lat, wszystkie zęby proste, długie włosy – blond”.

Nie mieszczę się już pod biurkiem, łez też już nie mieszczę. W szafie pachnie martwymi ciałkami motyli nocnych. Boję się. Para oczu niebieskich lśni w ciemnościach życia. Ogrzewa mnie herbata malinowa i myśli cynamonowe.

Szukam schronienia. Mam dwie długie nogi, krótkie rzęsy i zbyt czerwoną szminkę na zbyt popękanych wargach”.

Drżę pod wpływem zimna buchającego z zielonych ścian mojego pokoju. Drży moje ciało, smutne i obce, niebiańsko wychłodzone. Każda jego komórka odczuwa brak miłości romantycznej i nadmiar grawitacji. Tak bardzo się boję.

Szukam schronienia. Mam zniszczone płytki paznokci, ledwie zarysowaną, poziomą zmarszczkę na czole i białą, papierową skórę”.

Słucham muzyki – mnóstwa dźwięków, pięknych jak alpejski wschód słońca. Tęsknota wgryza mi się boleśnie w centralny narząd układu krwionośnego. Tak bardzo pragnę, abyś tu teraz był.

Szukam schronienia. Mam buzię trochę zbyt okrągłą, głos trochę zbyt donośny, źrenice czarne jak smoła, jak mocna herbata, jak myśli o trzeciej nad ranem”.

Marzę o Narnii, o słodkich czereśniach lipcowych. Dłonie skostniałe, zimowe, kruche. Leżę – kłębek nerwów : mokry, słony, lękliwy. Z dnia na dzień coraz bardziej przykra, coraz bardziej zła, bezużyteczna.

Szukam schronienia. Policzki i nos marzną mi na mrozie. Mam trudności z zasypianiem”.

Dałabym Ci wszystko, co mam, gdybyś tylko poprosił. Pomogłabym we wszystkim, gdybyś tylko poprosił. Zostałabym buddystką, wybiłabym szybę w piwnicy, zabiłabym kurę, gdybyś tylko poprosił.

Szukam schronienia.

 

  

fot. Kasia Bednarska

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

KRÓTKA PROZA tłumaczenie francuskie

wtorek, 15 marca 2011 22:23

 

Annonce

 


Małgorzata Płonka

tłumaczenie: Dominika Niesporek

 

Je cherche un abri. J’ai dix-huit ans, toutes les dents droites, les cheveux longs – blonds”.

Je ne tiens plus sous mon bureau, mes larmes - je ne les tiens plus non plus. Dans l’armoire on sent les petits corps morts des papillons de nuits. J’ai peur. Une paire des yeux bleus brille dans l’obscurité de la vie. Le thé aux framboises et les pensées à la cannelle me réchauffent.

Je cherche un abri. J’ai deux jambes longues, des cils courts et le rouge à lèvres trop rouge sur mes lèvres trop abîmées”. 

Je grelotte sous le froid émanant des murs verts de ma chambre. Fissonne mon corps, triste et étranger, refroidi divinement. Chacune de ses cellules ressent le manque d’amour romantique et l’excès de la gravitation. J’ai tellement peur.

Je cherche un abri. Mes ongles abîmés, le ride horizontal à peine visible sur le front et la peau blanche de papier”.

J’écoute la musique – plein de sons, beaux comme le lever du soleil alpin. La nostalgie pénètre douloreusement dans l’organe central de mon système sanguin. Je désire tellement que tu sois ici maintenant.

Je cherche un abri. J’ai le visage un peu trop rond, la voix un peu trop forte, les pupilles noires comme du goudron, comme un thé fort, comme les pensées à trois heures du matin”.

Je rêve de Narnia, des cerises douces de juillet. Les mains raidies, d’hiver, fragiles. Je suis couchée – paquet de nerfs : mouillé, salé, peureux. Du jour au jour, de plus en plus désagréable, de plus en plus méchante, inutile.

Je cherche un abri. Les joues et le nez gelés du froid. J’ai du mal à m’endormir”.

Je te donnerais tout ce que j’ai si seulement tu me le demandais. Je t’aiderais à tout faire si seulement tu me te demandais. Je deviendrais bouddhiste, je casserais le vitre de la cave, je tuerais une poule, si seulement tu me le demandais. Je cherche un abri.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

KRÓTKA PROZA

wtorek, 15 marca 2011 22:26

 

rys. Klaudia Gawliczek

 

 

Samopoczucie


Małgorzata Płonka

 

Jest sama w swoim pokoju. Drzwi zamknięte są na klucz. Noc. Druga trzydzieści dwa – pokazują wskazówki fioletowego budzika. Siada na drewnianym taborecie, nasłuchuje… W mieszkaniu panuje cisza przerywana tylko brzęczeniem lodówki i chrapaniem dochodzącym z sąsiedniego pokoju. Uspokojona, bierze do rąk leżący na biurku zeszyt, w miękkiej okładce z kolibrem pijącym nektar z orchidei. Zapisuje w nim jedno słowo i podpisuje dzisiejszą datą. Odkłada zeszyt na miejsce i wyciąga z szuflady biurka metalowe pudełko po herbacie. Wykłada z niego zawiniątko z granatowej tkaniny. Odwija je i bierze do ręki ostry, stalowy przedmiot. Podwija spódnicę za kolana i mocno nacina białą skórę na łydce lewej nogi. Czuje przeszywający dreszcz, pokój zaczyna wirować jej przed oczami: brudna ściana, regał z książkami, parapet, a na nim kubek niedopitej rano kawy, doniczki ze zbyt rzadko polewanymi kwiatami, buteleczka różowych perfum… Coraz zachłanniej łapie oddech – to już zna, wie, że musi być poczekać - jeszcze kilka chwil i będzie po wszystkim. Patrzy nieruchomo na powiększającą się kałużę krwi. Łydka i stopy oblewają się czerwienią. Nie boli, piecze tylko trochę i dziwi swym widokiem, mimo conocnych praktyk. Kiedy zaczynała, sprawiało jej to więcej przyjemności. „Bolesny nadmiar doświadczenia” – tak to ujęła na pierwszej stronie zeszytu z kolibrem. Wtedy był to zaledwie mały fragment podbrzusza. Mały, wrażliwy fragment jej ciała. Strumyczki krwi zlewały się w pola makowe, a ona wtedy czuła życie wstępujące w jej martwe ciało. Dotykała rany, by jeszcze bardziej podrażnić świadomość istnienia. Teraz jednak mijają minuty, a ona coraz bardziej się niepokoi. Niecierpliwie owija wokół palca kosmyk włosów. Stanowczo za długo czeka na ból. Nie chce już czekać, nie chce... Gorzkie łzy lecą jej po policzkach.

 


Podziel się
oceń
5
2

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 16 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  13 716  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

O moim bloogu

Oto już 8. numer magazynu całkiem kulturalnego AD OPERAM! (po polsku DO DZIEŁA!) Autorami wszystkich materiałów są młodzi artyści - uczniowie I LO w Raciborzu im. Jana Kasprowicza. Czytajcie i kom...

więcej...

Oto już 8. numer magazynu całkiem kulturalnego AD OPERAM! (po polsku DO DZIEŁA!) Autorami wszystkich materiałów są młodzi artyści - uczniowie I LO w Raciborzu im. Jana Kasprowicza. Czytajcie i komentujcie!

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 13716

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl